piątek, 7 marca 2014

Rozdział 35 cz 2

Nigdzie go nie było. Rozglądałam się na wszystkie możliwe strony. Jak mogło zabraknąć go w tak ważnym momencie. Nie wyobrażałam sobie tego ale to się działo. W głębi miałam ciągle nadzieję że się pojawi  ja będę spokojniejsza. Gdy byłam się z własnymi myślami Lils szturchnęła mnie łokciem próbując mnie wyrwać z innego świata w którym byłam .
- Co jest? - spojrzałam na nią zirytowana.
- Pamiętasz? Masz przemówienie i musisz już iść.
Westchnęłam by chodź na chwilę uspokoić myśli. Spokojnie wstałam z zajmowanego przeze mnie miejsca wciąż rozglądając się za chłopakiem. Wertowałam swoje maleńkie fiszki sprawdzając czy niczego nie zapomniałam. Nagle usłyszałam znajomy głos. Nie był bliski i cichy jak zawsze. Był głośny, dobiegał z głośników. Spojrzałam na scenę z lekkim zdziwieniem. Przy budce do przemówień stał wyszczerzony Justin. Jego szeroki uśmiech znaczył tylko jedno - był zdenerwowany.
Posłałam mu ciepły uśmiech nie do końca rozumiejąc co się dzieje i po co on tam stoi.

JUSTIN POV'S
Stałem na tej scenie jak taki kołek a z 500 osób wpatrywało się we mnie. wszyscy nauczyciele, dyrektor, znajomi i nieznajomi którzy sądzili że mnie znają a ja znam ich.Na początku myślałem że to będzie łatwe ale stojąc tam zacząłem się denerwować.
- Dawaj Bieber ! - krzyknął mój najlepszy kumpel.
- Witam wszystkich - zacząłem dość pewnie.
Nazywam się Justin Bieber i jestem tu z jednego bardzo ważnego powodu. - w tym momencie spojrzałem na Kim. Widząc jej uśmiech nabrałem od razu pewności siebie. Cały czas patrząc na nią kontynuowałem .
- Jestem tu ponieważ poprosiłem pana dyrektora czy mógłbym wręczyć dyplom wzorowej uczennicy. Ta dziewczyna jest dla mnie naprawdę ważna. Jest mądra, dla wszystkich bardzo miła i nieśmiała. Pewnie po zakończeniu tej ceremonii będzie na mnie zła bo przeze mnie będzie w centrum uwagi a tego nie lubi - cicho się zaśmiałem .
W każdym razie mam tu coś dla ciebie ślicznotko . - Podniosłem dyplom Kimberly nie odrywając od niej wzroku. Jej policzki były już naprawę różowe.
- Zapraszam Kimberly Milinkton po odebranie dyplomu i wiem że ma coś dla państwa. Chodź tu skarbie.

KIM POV'S
Czułam jak moje policzki robią się coraz gorętsze. Spodziewałabym się po nim wszystkiego, ale to nigdy nie przyszłoby mi do głowy. Powoli zaczęłam wchodzić bocznymi schodami na scenę. Wszyscy obecni klaskali i szeroko się uśmiechali. Podeszłam powoli do Justina i spojrzałam mu w oczy.
- Uduszę cię kiedyś wiesz ? - wysyczałam cicho .
- Shh skarbie mikrofon jest bardzo czuły.
Wszyscy wokół zaczęli się śmiać. Chłopak dał mi dyplom i mocno uściskał.
Przytulając mnie szepnął mi do ucha " Kocham Cię, Powodzenia"
Uścisnęłam dłoń mojej wychowawczyni która mi pogratulowała a potem dyrektora.
Stanęłam przed wszystkimi i się rozejrzałam . Zaczęłam swoje przemówienie.
Gdy skończyłam zdałam sobie sprawę że wcale nie było to takie trudne i że nie potrzebnie się bałam. A może to dzięki Justinowi ?
Gdy każdy dostał dyplom symbolicznie uczniowie ostatniej klasy rzucili czapki w górę.
Stałam wtulona w Justina czekając na Sarę.
- Za rok my tak będziemy . - mruknął i pocałował mnie w skroń.
Uśmiechnęłam się.
- Dziękuję że byłeś. Już myślałam że cię nie będzie
- Nie zawiódłbym cię skarbie .
Podszedł do nas Cody z uśmiechem . Głównie uśmiechał się do mnie ale Justin to pominął.
- Cześć wam .
- Hej Cody . Jak zamierzasz spędzić wakacje.
- Umm przeprowadzam się i chciałem się z wami pożegnać.
- Daleko ? - zapytałam .
-Przeprowadzam się z rodzicami do Francji i za rok mnie już nie będzie z wami .
- Niee - jęknęłam i wtuliłam się w niego,
- Będę tęsknić - mruknęłam jak niezadowolona mała dziewczynka
Cody zawsze mnie rozumiał i gdy miałam problem o którym nie chciałam rozmawiać z Justinem nie z Lily rozmawiałam z nim.
- Ja też będę tęsknić - szepnął cicho .
Odsunęłam się po chwili od niego żeby Justin nie poczuł się źle.
Chłopacy przybili piątkę i Cody poszedł.
Sara napisała mi że wraca z Nick'iem a tata już był w pracy.
- To co robimy ? - zapytałam szatyna.
- Mam wolny dom . mruknął mi do ucha i już wiedziałam co ma na myśli .
- To na co czekasz Bieber ? - spytałam uwodzicielsko unosząc brwi a w zamian zobaczyła jego łobuzerski uśmiech który ubóstwiałam .



No to jest. Postanowiłam skończyć ten rozdział. Chciałam bardzo podziękować czytelniczce o nazwie " Kate Horan " za regularne komentowanie. Znaczy to dla mnie bardzo wiele.  Bo dla was jes to kilka minut a dla mnie duża wskazówka czy wam się podoba czy chcielibyście coś zmienić , czy macie jakieś cenne uwagi . Także zachęcam do komentowania. Do Następnego 

wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział 35 cz 1.

                                                    * DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ *
U mnie i u Justina wszystko układało się jak najlepiej. Miałam przy sobie przyjaciół i rodzinę. No prawie całą rodzinę. Owszem bywały różne kłótnie jak w każdej rodzinie, związku czy przyjaźni ale było dobrze.
Nastał ostatni dzień szkoły, a wakacje zapowiadały się fantastycznie. Miałam je spędzić z moim chłopakiem . Całe wakacje dla siebie o był wspaniały pomysł.

 - Kocham Cię księżniczko - Justin pogłaskał mój policzek uśmiechając się.
- Ja Ciebie też. Ale powiesz mi w końcu co to za niespodzianka ?
- No dobrze - zaśmiał się.
Justin uklękną przede mną i wyjął czerwone pudełeczko. Otworzył je a w środku był złoty pierścionek.
Otworzył usta a zamiast jego głosu usłyszałam pikanie budzika.
Ugh to był tylko sen - jęknęłam i schowałam twarz w poduszkę.
Wstałam leniwie z łóżka i poszłam wziąć prysznic.
Ubrałam się w krótkie spodenki koszulkę. Zrobiłam delikatny make-up i pokręciłam włosy.
Sprawdziłam telefon oczekując smsa od Justina lecz nic tam nie było. Czyżby zapomniał że dziś mija równo pół roku gdy spytał mnie czy będę jego dziewczyną? Trochę smutne ale cóż tacy są już chłopacy . Wszyscy Czekali już na dole. Tata, Sara, Kevin i Lily.
Schodząc na dół przejrzałam się w lustrze i westchnęłam ciężko.  Chciałabym by był dziś ze mną mama. Przyzwyczaiłam się do jej nieobecności ale to nie znaczy że nie brakowało mi jej, Co prawda dzwonił ale na była w Kalifornii a ja w Los Angeles.
Przywitałam się z każdym.
- Gotowa na przemówienie ? - spytał tata z uśmiechem który mówił że jest ze mnie dumny.
- Denerwuję się trochę ale wszystko mam przygotowane. - oznajmiłam.
- Co ja słyszę ? Czyżby Kimberly Milinkton się denerwowała ? - zakpiła Lili .
- Tak denerwuje się bo jeśli palnę jakąś głupotę cały następny rok będę obiektem żartów ..
- Przesadzasz, jesteś dziewczyną Biebera, nikt Ci nie podskoczy.
- Yhym.
Co prawda nie miałam z nikim problemów i prawdopodobnie było to spowodowane tym że każdy obawiał się reakcji Justina. Gdy chodziło o mnie był bezwzględny.
- Dobra przestańcie już gadać i chodźcie bo spóźnimy się na zakończenie szkoły. - Pośpieszyła nas Sara.
- Aż tak śpieszy ci się do szkoły ?
- Halo siostra .. ja wychodzę z tej szkoły więc mi się śpieszy.
Zaśmiałam się cicho i wyszłam . Wsiedliśmy wszyscy do samochodu i pojechaliśmy do szkoły.
Denerwowałam się swoim przemówieniem jak nigdy. Nie byłam pewna czy dobrze brzmi i czy się nie pomylę. Potrzebowałam pilnie Justina . On zawszę potrafił mnie rozluźnić. Gdy na mnie patrzył tymi swoimi karmelowymi oczami nie zwracałam uwagi na resztę. Liczył się tylko on. Kiedy się uśmiechał rozświetlał mi wszytko, a pod jego delikatnym dotykiem czułam że wszystko jest dobrze.  Gdy składał swoje słodkie pocałunki na moich ustach zapominałam o reszcie świata, jedyne co czułam to motylki w brzuchu i tak było za każdym razem. On był moim sposobem na relaks. Tylko on mi pomagał. Jedni piją, drudzy palą jeszcze inni ćpają a ja potrzebowałam tylko jego. Nikogo innego,.
Zaparkowaliśmy na parkingu. Wyszłam i pokierowałam się z resztą na boisko szkolne.
Słońce grało tak mocno jakby był to środek lata a był to dopiero początek.
Dostaliśmy swoje togi i czapki. Ubrałam się i przyszykowałam lecz wzrokiem cały czas szukałam Justina. Nigdzie go nie było. Zajęłam swoje miejsce i po kilku minutach ceremonia się zaczęła.



Przepraszam że taki krótki ale podzielę ten rozdział na części . Jest już późno a z racji tego że nic nie pisałam dodam część pierwszą dzisiaj. Moja wena wróciła i mam wiele pomysłów do wykorzystania . Dziękuję tym którzy ze mą są i zachęcam do komentowania bo bardzo to pomaga. Dziękuję xx

poniedziałek, 3 lutego 2014

Informacja

Czesc, chciałam was poinformować że na razie ostatniego rozdziału nie napisze ponieważ wylałam mleko czekoladowe na laptopa i niektóre klawisze mi nie działają a w takich warunkach piszę się dość kiepsko. Muszę kupić nowa klawiaturę więc to troszke potrwa. Nie wiem kiedy będzie ostatni rozdział i prolog na nowym blogu. Przepraszam. Pozdrawiam was miłych ferii wam życzę :)

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 34 .

Podjechaliśmy pod mój dom .
- Ugh.. Witaj w piekle - mruknęłam sama do siebie . 
- Skarbie nie przesadzaj nie będzie chyba tak źle . 
- Serio tak sądzisz ? To Ty Jednak nie znasz mojego taty. Te kazania. Potem nadejdzie Sara i też będzie mi prawiła morały bo ona była zawsze takim aniołkiem . - Prychnęłam .
- Nie przesadzaj .
- Nie przesadzam . Sama była tą złą która balangowała i rodzice się o nią martwili a teraz ?! Nagle zrobiła się taka grzeczna i kochana . To jest strasznie irytujące .
- Może tak działa na nią Nick .
- Może .
Pocałowałam go czule i wyszłam z Samochodu. Wzięłam głęboki wdech i weszłam cicho do domu.
Dostrzegłam coś dziwnego . Wszyscy siedzieli w salonie . Tata, Kevin i Sara. Wyglądali jakby robili jakąś burzę mózgów . Może szykowali coś by mi dokopać . Nie miałam zbytnio pojęcia co się dzieje.
- C.. Cześc ?
Cała trójka spojrzała na mnie.
- Musimy pogadać . - Odezwał się tata .
- Usiądź - pociągnął mnie w stronę kanapy Kevin .
- Dobra, o co tu chodzi? Co wy kombinujecie?
- Kimberly chcieliśmy Cię przeprosić  . Dojrzewasz i potrzebujesz większego zrozumienia . Wychowuje was sam i jest mi trudno ale kocham was bardzo mocno . Przepraszam Cię za wczoraj.
Osłupiałam. Mój tata pierwszy raz w życiu mnie za coś przeprosił.
- No dobrze ja się nie gniewam . - Przytuliłam go gdy się ocknęłam .
Tata odwzajemnił uścisk .




Przepraszam że taki krótki i mało się w niem dzieje, ale szczerze mówiąc próbuję napisać ten rozdział od dwóch miesięcy i nic. Brak weny by zakończyć ten rozdział.
Będzie jeszcze jeden rozdział i historia będzie zakończona. Skończę tego bloga i prawdopodobnie rozmoczne nową historie pewne pomysły już mam . 

wtorek, 19 listopada 2013

Oświadczenie .

Cześć . Chciałam Przekazać Wam Że Zawieszam Bloga.. 
Czuję Jakbym Pisała Sama Dla Siebie .. Pod Ostatnim Rozdziałem Nie Ma Ani Jednego Komentarza. Ja Staram Się Wywiązywać Ze Swoich Obietnic i Dodawać Rozdział W Terminie W Którym Obiecuje, Chodź Nie Zawsze Mi To Wychodzi . Wy Natomiast Nie Dajecie Nawet Od Siebie Głupiego " Podoba Mi Się "
Dziękuję Tym Co Komentują .  Oczywiście Jeżeli Bardzo Będzie Wam Zależeć Bym Nadal Pisała Napiszcie Tu Na Dole . 

                                                                      ~ Klaudia . : - 3 

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 33 .

Szłam przed siebie. Nie wiedziałam gdzie idę.  Szłam pustą drogą a moje słone łzy zlewały się z kroplami deszczu . Serio miałam dość . Moje życie było porąbane .
Rodzice się rozeszli, mama ma innego. Oddalam się od swoich przyjaciół i rodziny . Problemy z chłopakiem . To życie jest do dupy .

Szłam tak samotnie, byłam cała przemoczona . Gdy usłyszałam że ktoś trąbi podjeżdżając powoli. Uchylił szybę i spojrzał na mnie . To był Justin . On zawsze jest kiedy go potrzebuję .
Delikatnie uśmiechnęłam się poprzez łzy .
Wsiadłam do samochodu a on okrył mnie swoją skórzaną kurtką .
- Skąd wiedziałeś że tu będę ?
- Nie wiedziałem, ale Sara powiedziała że wyszłaś więc pomyślałem że daleko nie zaszłaś. Przepraszam za tą całą sytuację z tym pobiciem .
- Nie Justin . Miałeś racje . Też bym tak postąpiła . Dziękuję ci . - Pocałowałam co czule .
- Odwieźć cię do domu ?
- Nie .. - pokręciłam przecząco głową .
- Hymm . Okej . To pojedziemy do mnie. Ale zadzwoń do Sary bo się martwi .
Wyjęłam telefon i napisałam siostrze sms'a " Jestem z Justinem . Jadę do niego . xoxo . "

Po 15 minutch byłam u Justina . On wie jak poprawić mi humor . Zrobił nam po gorącej czekoladzie podał żelki i włączył jakąś komedię.
Oczywiście przedtem dał mi suche ciuchy . Co prawda były o wiele za duże i wyglądałam jak w jakimś worku na śmieci, ale było mi wygodnie .
- Wyglądasz słodziutko . - Szepnął mi do ucha szatyn .
- Yhym ... jak w jakimś worku .
Chłopak zaczął muskać moją szyję . A mnie przechodziły ciarki .
- Justin to gilgocze . - mruknęłam ze śmiechem :
- Oj tam  - Znalazł moje czułe miejsce pod uchem .
Przeszły mnie ciarki .
- Pamiętasz ? Oglądamy film .  wskazałam na telewizor .
- No ale nie musimy - Uśmiechnął się niewinnie .
- Justin proszę..
- No dobrze. - zwrócił wzrok na telewizor .
Oglądając film i wcinając żelki zasnęłam .


JUSTIN POV'S


Kiedy oglądaliśmy film Kim zasnęła a jej głowa opadła na moje ramię .
Wyglądała naprawdę słodko .
Kochałem ją i dziękowałem za to że może być przy mnie . Po mimo naszych kłótni zawsze wiedziałem że mnie bardzo kocha i chciała by by tych kłótni nie było .
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łóżka . Przykryłem ją i musnąłem jej czoło .
Ja natomiast zszedłem na dół posprzątać . Wiedziałem że byłaby na mnie wściekła gdybym zawiózł ja teraz do domu.
Gdy skończyłem sprzątać położyłem się obok niej. Objąłem ją w pasie i powoli zasypiałem .

Rano usłyszałem jak moja mama krząta się po kuchni więc zszedłem zaspany .
- Cześć mamo .
- Cześć synku - ucałowała mnie w policzek .
- Mamo ! Nie jestem małym chłopcem . - mruknąłem a ona się tylko zaśmiała radośnie .
- Robię jajecznicę zjesz ? - zapytała.
- Umm . Tak . A możesz zrobić więcej ?
- Jasne .

Po kilku minutach zeszła do nas Kim . Gdy zobaczyła moją mamę oniemiała . A jej policzki zrobiły się czerwone .
- Dzień dobry . - Przywitała się zawstydzona .
- Witaj Kim . - kobieta posłała jej miły uśmiech a mi badawcze spojrzenie.
- Justin gdzie są moje ciuchy ? - Cicho mruknęła stojąc przy mnie .
- W pralni czyste i suche. - musnąłem jej policzek a ona natychmiast poszła się ubrać .
Po kilku minutach wróciła . Tym razem w swoich ciuchach .
- Zjedz coś skarbie. - podsunąłem jej talerz.
- Dziękuję . - uśmiechnęła się i zajęła miejsce obok mnie.
- A więc jesteście parą ? - spojrzała na nas badawczo moja mama .
- Tak - odparłem szybko .
- Od 3 miesięcy - Dodała z uśmiechem Kim .
- I nic mi nie powiedziałeś ? - zdziwiła się mama a Kim spojrzała na mnie ciekawa mojej odpowiedzi .
- Emm no ostatnio jakoś nie mieliśmy okazji pogadać .
Gdy Kim skończyła jeść odwiozłem ją do domu .


Cześć . Dziękuję wam za pozytywne komentarze. Czytam wszystkie i cieszę się że wam się podoba . Nie miejcie mi proszę za złe że dodaje późno rozdziały ponieważ jest szkoła :  ] Dziękuję za to że czytacie moje wypociny :D Kocham was. < 3 Do następnego < 3


poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 32

- Co ty tu robisz ? - spytałam zdziwiona i lekko zaniepokojona.
- Emm.. twój brat mnie wpuścił .
Czułam się dziwnie . Nie wiedziałam co mam robić . Co mówić .  Czułam się niezręcznie .
Z jednej strony był moim starym przyjacielem ale całowałam się z nim .
Chłopak wstał i podszedł do mnie.
- Kim . Sądzę że powinniśmy porozmawiać. Ostatnio mnie unikasz..
- To nie tak po prostu byłam zajęta.  - cofnęłam sie kilka kroków w tył .
- Byłaś zajęta ? Czym ? A może byłaś zakłopotana tym co się stało na imprezie  - podążał ku mnie.
- Ale tam się nic nie stało. Byłam pijana.. - oblizałam swoje malinowe usta .
- A uważasz że całowanie się to nic ? Przecież wiem że ci się podobało.. - Przywarł mnie do ściany. Pogłaskał po policzku.
- Ale ja tak nie mogę.. - wydęłam przez zaciśnięte zęby.
- Niby czemu ? - próbował mnie pocałować .
Jego zaczęły błądzić po moim ciele .

JUSTIN POV'S

Wiedziałem że mam się spotkać z Kim potem ale nie umiem bez niej wytrzymać . Po tym co się stało.. zbliżyliśmy się  do siebie jeszcze bardziej. Wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu . Po drodze kupiłem bukiet kwiatów .
Pojechałem do Kim . Otworzył mi jej brat Kevin . Kidy miałem wejść do jej pokoju młody uprzedził mnie że ma gościa.
Wiem że to było nie stosowne ale byłem ciekawy kto to więc stanąłem jak najbliżej drzwi . Starałem się usłyszeć każde słowo. Czułem jak agresja we mnie wzrasta.
W końcu nie wytrzymałem i wszedłem do pokoju otwierając szeroko drzwi .
Zobaczyłem tego dupka który całował się z Kim na imprezie.
Próbował ją pocałować. A jeśli dobrze odczytałem jej intencje ona się broniła .
Odciągnąłem go od niej i rzuciłem na podłogę. Ten szybko wstał dość zdezerientowany  .
- Zostaw ją .  - warknąłem wymierzając mu cios z prawej ręki prosto w nos .
Ten upadł na podłogę . Usiadłem na nim i zacząłem okładać go pięściami .
- Justin przestań proszę - słyszałem jak Kim płacze.. próbował mnie odciągnąć ale byłem za silny.
W końcu ktoś mnie odciągnął i przygwoździł do ściany. Był to tata Kim . Patrzył na mnie ze złością.
- Zostaw go ! - warknął do mnie.
Chłopak wstał . Z nosa leciała mu krew a ja uśmiechnąłem się dumnie .
- I co się szczerzysz ? - zgasił mnie jej ojciec.
- Wynoś się.. ! - dodał wrzeszcząc .
Spojrzałem na Kim a ona w ogóle nie zareagowała . Chyba była roztrzęsiona.
Zdenerwowany wyszedłem z domu .
Oparłem się o samochód.
Próbowałem się uspokoić kiedy mi to nie wychodziło wsiadłem do samochodu i szukałem czegoś nerwowo . W końcu znalazłem papierosy.
Wysiadłem bo nigdy nie paliłem w samochodzie.
Oparłem się o maskę. Odpaliłem papierosa. Zaciągnąłem się i trzymałem chwilę dym w płucach po czym wypuściłem go  w górę .
Po 5 minutach przed dom wyszłam Kimberly dalej nieco roztrzęsiona .
- Justin.. proszę cię odjedź .. zadzwonię później. Tata się wkurzył..
- Ale to nie moja wina .. dobierał się do ciebie - warknąłem .
- Proszę idź...i jeszcze palisz mój tata wszystko widzi .
Spojrzałem na jej zaszklone oczy, mój gniew gdzieś ubył.
Bez słowa wsiadłem do samochodu i odjechałem.
Krążyłem po mieście bez celu nie wiedząc co z sobą zrobić .
Podświadomie dojechałem w miejsce w którym kiedyś przebywałem gdy było mi źle.
Wysiadłem z samochodu i usiadłem na masce.
Stąd było widać całe miasto . Widok zapierał dech w piersiach .

KIMBERLY POV'S

Chciało mi się płakać. Kazałam odejść Justinowi ale zrobiłam to dla naszego dobra. Nigdy nie sądziłam że on pali. Wróciłam do domu . W salonie siedział tata, Kevin i Kayl .
Naszła mnie złość . Spiorunowałam Kayl'a wzrokiem i podeszłam do niego .
- Co ty sobie wyobrażasz co ?
- Emm nic ? Twój kolega mnie pobił .
- Poprawka nie pobił cię mój kolega tylko mój chłopak . Pobił cię bo miał powody .
- Tak jakie ?
- Dobierałeś się do mnie ! - wrzeszczałam .
- Kim ! - skarcił mnie wzrokiem tata .
- Nie Kim . - skwasiłam się .
- Dobierałeś się do mnie i zachowywałeś jakbym była jakąś twoją własnością . Nie dziwie sie że Justin Ci przywalił. Też bym tak zrobiła. - Dodałam krzycząc .
Ubrałam buty , założyłam kaptur i wyszłam . Na dworze właśnie się rozpadało ale mi to nie przeszkadzało . Szłam przed siebie nie mając żadnego celu .

Chciałam was przeprosić że nie dawałam już z ponad miesiąc nowego rozdziału . Ale szkoła brak pomysłów i takie tam : ) 
Bardzo zdołowało mnie to że pod ostatnim rozdziałem znalazły się tylko dwa komentarze. ; c
To jest smutne . Więc wracamy do starych metod. Następny rozdział dodam gdy będzie 6 komentarzy . Daję właśnie tyle ponieważ wiem że zajmie wam troszkę to a ja zdążę napisać rozdział . 
Myślę powoli nad końcem historii Kim i Justina . 
xoxo : 3 

wtorek, 27 sierpnia 2013

Nominacja do The Versatile Blogger






Otrzymałam nagrodę The Versatile Blogger Award od Blogerki .

Bardzo dziękuję <3 Jest mi przemiło <3


Zasady : 
1. Podziękuj osobie która Cię nominowała . 
2. Pokaż nagrodę .
3. Ujawnij 7 faktów o sobie .
4. Nominuj 15 blogów które według Ciebie na to zasługują .
5. Poinformować nominowanyc. 


1. Dziękuję Kidrauhl; 3 
2. Jest 
3. 
#1 Mam na imię Klaudia 
#2 Mieszkam we Wrocławiu
#3 Opowiadanie jest wzorowane trochę na moim życiu i troszkę zmyślone 
#4 Mam 15 lat
#5 Chcę zostać dziennikarką
#6 Jestem jedynaczką
#7 Kocham pisać to opowiadanie 

4. Nominowałam : 
#1.  http://new-bieber-porno.blogspot.com/
#2. http://of-the-enemy-to-best-boyfriend.blogspot.com/
#3. http://7minutes-tlumaczenie.blogspot.com/
#4. http://tlumaczenie-dangersback.tumblr.com/
#5. http://tlumaczenie-love-criminal.blogspot.com/
#6. http://psychic-killer.blogspot.com/
#7. http://never-let-you-go-sweety.blogspot.com/

Rozdział 31

Weszłam do domu Justina.
- Napijesz się czegoś ?
- Masz sok pomarańczowy ?
- Tak. Już nalewam .
Szatyn poszedł do kuchni a ja usiadłam w salonie .
- Gdzie twoja mama i rodzeństwo ?
- Mama ma nocną zmianę. A Jazzy i Jaxon pojechali do taty.
- Acha,
- A co tam u Kevina ?
- A no właśnie .. usłyszał jak mówiłam Sarze o tym wszystkim bo nie wiedziała i się załamał.
Justin usiadł koło mnie i mnie objął .
Cały czas myślałam o tym czy on chce to zrobić .
Po godzinie stwierdziłam że raczej nie.
Wtuliłam się w jego tors i oglądaliśmy jakiś thiller .
- Kim ..
- Tak ?
- Idziemy spać jest już późno.
Spojrzałam na zegarek . Była 23:50 .
- No okej .
Wstałam z kanapy.
Justin wziął mnie za rękę i poszliśmy na górę .
- A dasz mi jakąś swoją bluzkę ?
- Yhym
Weszliśmy do jego pokoju.
Byłam tam pierwszy raz. Był duży i uporządkowany.
Justin wyciągnął koszulkę i mi ją dał.
Objął mnie w pasie .
Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy .
Owinęłam ręce w okół jego szyi i złożyłam na jego malinowych ustach jeden ciepły pocałunek .
Patrzyłam w jego orzechowe tęczówki  .
Można było wyczytać z nich wszystko .
Widziałam tam miłość i błysk pożądania.
Justin jeździł rękoma po moich biodrach . Powoli podwijał moją koszulkę ku górze.
W końcu ją zdjął i rzucił gdzieś na bok . By nie być w tyle zrobiłam to samo .
Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku
Pogłębiając każdy pocałunek namiętnie zsunęłam delikatnie spodnie Justina które same zleciały .
Uśmiechnęłam się przez pocałunek .
Justina ręce zjechały na mój tyłek . Podniósł mnie a ja owinęłam nogi w okół jego bioder .
Delikatnie położył mnie na jego łóżku a ja popatrzyłam mu w oczy .
Powoli odpinał mój zamek i ściągnął mi spodnie .
Zaczął składać mokre pocałunki na mojej szyi.
Byłam już cała rozpalona i cicho jęknęłam czując jego usta na sobie.
Justin wsunął ręce pod moje plecy na wysokości stanika i spojrzał na moje oczy jakby pytał "Jesteś gotowa? "
Uśmiechnęłam się ciepło a zarazem łobuzersko .
Przyciągnęłam go do siebie by móc go pocałować .
On między czasie pozbył się mojego stanika i zaczął ściskać piersi.
Cicho pojękiwałam, on zaś zaczął ssać moje brodawki.
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
Chłopak powoli zaczął ściągać moje koronkowe majtki.
Delikatnie rozchylił moje nogi. Patrząc mi w oczy włożył w moją kobiecość jednego palca. Wkładał go powoli coraz głębiej . Przymknęłam oczy z bólu. Szatyn zaczął poruszać wolno palcem stopniowo przyśpieszając . Przygryzłam wargę. Ból bardzo powoli odpuszczał .Lecz kiedy chłopak dołożył drugiego palca znowu bolało .
Szatyn wyciągnął palce.
Pocałował moją myszkę .
- Jesteś wilgotna. - uśmiechnął się łobuzersko .
Zsunęłam nogami jego bokserki .
On nałożył tak zwinnie prezerwatywę że nawet nie zauważyłam kiedy to zrobił.
Delikatnie we mnie wszedł. I powoli ruszał biodrami .
Głośno jęknęłam i mocniej zamknęłam oczy.
Lekko wygięłam się w łuk a Justin przyśpieszył.
Było widać że nie jest to jego pierwszy raz.
Ból powoli odpuszczał i czułam większą przyjemność .
- Skarbie jesteś ciasna - usłyszałam a on bardziej przyśpieszył .
- To źle ? - Zapytałam .
- To bardzo dobrze . - wyszeptał mi do ucha i przygryzł jego płatek .
Poruszał się naprawdę szybko. Rękoma pieścił moje piersi usta przyssał do mojej szyi .
Odciągnęłam go od mojej szyi i wpiłam się w jego usta.
Dłońmi zaczął błądzić po moim ciele a swoim penisem wbijał się we mnie mocniej i głębiej .
Wyjękiwałam jego imię .
Po kilkunastu minutach opadł na mnie zdyszany a po jego skroni spływało kilka kropel potu .
Doszliśmy w tym samym momencie .
Justin wyszedł ze mnie i pocałował mnie czule .
ściągnął prezerwatywę i wyrzucił  do kubła. Położył się obok mnie obejmując mnie. Przykrył mnie kołdrą .
- To było niesamowite. - wydyszał cicho .
- I wyczerpujące. - uśmiechnęłam się .
Wtuliłam się w jego tors . Zmęczona zamknęłam oczy  .
- Dobranoc . - zwróciłam się do Justina.
- Branoc słońce.
Powoli zasypiałam .

Rano obudziły mnie promienie słońca, które ogrzewały moją twarz.
Zaspana szukałam rękoma Justina lecz go nie było .
Ja byłam naga i sama w jego pokoju .
Ubrałam majtki i jego koszulkę.
Niepewnie zaczęłam schodzić na dół.  A gdyby była tam jego mama .
Nieśmiało i dyskretnie weszłam do kuchni w której rządził Justin .
Chyba próbował mi przygotować śniadanie .
On jest taki kochany .
Cicho zbliżałam się do niego na palcach i objąłem go od tyłu cicho chichocząc .
Ten chyba się przestraszył bo aż podskoczył .
- Nie bój się to tylko ja .
- Co się tak skradasz ? - Odwrócił się do mnie i mnie pocałował czule .
- Ja.. Ja wcale się nie skradam . - Próbowałam się wybronić .
- A czemu nie śpisz ?
- BO mnie obudziłeś . Nie no żartuje nie czułam ciebie obok . A co ty tu robisz ?
- Emm no.. naleśniki ? - podrapał się po karku .
- Gdyby twoja mama zobaczyła teraz kuchnie załamała by się .  - Zaśmiałam się .
- Dziękuję - mruknął .
- Ja zrobię . I może nauczę cię . Chcesz .
- No nie wiem .
- Nauczę się na drugi raz będziesz umiał .
Usprzątnęłam bałagan, który Justin zrobił i wspólnie zrobiliśmy naleśniki .
Usiedliśmy do stołu i objadaliśmy się .
- To co dziś robimy ? - Spojrzał na mnie .
- Ja muszę pokazać się w domu. Żeby wiedzieli że jestem cała i zdrowa - zachichotałam .
- Okej to potem po ciebie przyjadę i cię gdzieś zabiorę dobrze ?
- No dobrze. A gdzie mnie zabierzesz ?
- AA.. niespodzianka.
- To ja idę się ubrać i uciekam do domu .
- Skoro musisz. - mruknął .
- Oj skarbie.. potem mnie zobaczysz. - Usiadłam mu na kolanach.
Lekko się uśmiechnął w odpowiedzi .
- I wiesz.. wczoraj było boska. - Szepnęłam mu do ucha a jego oczy się zaświeciły .
Pocałowałam go namiętnie ssąc jego dolną wargę .
Po dłuższej chwili oderwałam się i poszłam się ubrać.
Zeszłam na dół i spojrzałam na Justina który oglądał właśnie jakieś durne teledyski w których kobiety były prawie nagie .
- Uważaj bo ci ślinka zaraz pocieknie . - Dogryzłam mu .
- Zazdrosna ? - sprawdził kąciki ust a ja się zaśmiałam .
- Nie . O nie ? I tak nie mógłbyś ich mieć .
- Nie mógłbym i nie chciałabym. Mam ciebie - Podszedł do mnie i mnie mocno przytulił .
- Ja już muszę iść .
- Podwieźć cię ?
- Nie.. przejdę się .
Pocałowałam go czule .
- Zobaczymy się potem . - Posłałam mu ciepły uśmiech i wyszłam .
Po 30 minutach byłam w domu .
Weszłam do swojego pokoju i poszłam do łazienki .
Po chwili się wróciłam bo wydawało mi się że coś zobaczyłam.
Na moim łóżku siedział Kayl .
- Cześć - uśmiechnął się do mnie wesoło .


CZEŚĆ ;) 
CHCIAŁAM WAM COŚ POWIEDZIEĆ . JEST MI BARDZO PRZYKRO CZYTAĆ TAKIE KOMENTARZE JAK " PIERDOLE TO NIE CZYTAM BO DŁUGO TRZEBA CZEKAĆ" SERIO NIE JESTEM JAKĄŚ MASZYNĄ BY PISAĆ ROZDZIAŁ ZA ROZDZIAŁEM . CIESZĘ SIĘ ŻE CHCECIE CZYTAĆ I ŻE SIĘ PODOBA  . ALE NIE ZAWSZE MAM CZAS, CHĘĆ LUB WENE BY COŚ NAPISAĆ. 

wtorek, 6 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 30

Zaparkowałam samochód na parkingu i weszłam na teren skate'parku.
Justin już tam na mnie czekał.
Oczywiście otaczało go wiele osób. Chłopaków i dziewczyn.
Był cały roześmiany . Dano go takiego nie widziałam .
Kiedy nasze spojrzenia się spotkały opuścił grupę i podszedł do mnie.
- Cześć - uśmiechnęłam się.  Starałam się nie dać po sobie poznać że mnie coś trapi.
- Hej .
Zbliżyłam się do niego by pocałować go w policzek, ale on się odsunął.
Nie dziwie mu się . Też się tak zachowywałam.
W drodze zdecydowałam że powiem wszystko Justinowi. Nie chcę mieć przed nim tajemnic.
Kocham go.
- Musimy pogadać. - Zaczęłam .
- Tak też chciałbym w końcu porozmawiać . Ale nie tutaj .
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę swojego samochodu.
Na początku nie chciałam być z nim sam na sam ale może jednak to było dobrze rozwiązanie.
Wsiadłam do samochodu. On zajął miejsce pasażera.
Wzięłam głęboki wdech i chciałam zacząć ale on mnie wyprzedził .
- Widziałem cię wczoraj . - Powiedział wrogo.
Spojrzałam na niego zaskoczona.
- Co się z tobą dzieję ?!
- Daj mi wyjaśnić .
- Proszę .
Nie wiedziałam dokładnie co wczoraj widział ale chciałam być z nim szczera.
W końcu był moim chłopakiem a mi na niem zależało.
Opowiedziałam mu o rodzicach i o tym że spotkałam swojego przyjaciela.
Został jeszcze temat imprezy .
Wiem że gdybym nie pokazała mu zdjęć byłabym nie feir .
- Więc Kayl zaprosił mnie na imprezę . Bawiłam się i dużo piłam .
- Widziałem . - Wtrącił .
-  Tak .. przesadziłam trochę z alkoholem a nawet bardzo . Ja tego nie planowałam ale tak wyszło .. ja i Kayl..
- Poszłaś z nim do łóżka ?!
- Nie .. oczywiści że nie.  - podałam mu telefon a on zaczął go nerwowo przeglądać .
- Co to ma być ?! - Podniósł głos.
- Ja.. ja tego nie pamiętam .. Naprawdę byłam pijana .
- Ech wiem . Tobie wybaczam ale mu nie . Znajdę gnoja .
- Nie proszę . Zostaw go . nie chcę mieć więcej problemów. On chce się spotkać . Zastanawiam się nad tym. Ale wątpię żebym się zgodziła. Justin ja cie kocham.
- Wiem.
Szatyn mnie mocno przytulił.
- Odpuszczę mu ze względu na twoją sytuację w rodzinie. - głaskał moje plecy .
- Kocham cię . - mruknęłam mu w szyję .
- Dzisiaj nie będzie nikogo w domu u mnie przyjdziesz ? - Zapytał patrząc mi w oczy.
- Pogadam z tatą i dam Ci znać ale raczej tak .
- I taką Kim kocham . - Pocałował mnie czule .
Wysiadłam z samochodu a Justin zaraz za mną  .
- To ty nie jedziesz ? - zapytał.
- Nie . chcę spędzić trochę czasu z tobą .
Justin od razu się uśmiechnął .
Złapał moją dłoń i wróciliśmy do skateparku.
Usiedliśmy na ławce.
Śmialiśmy się, rozmawialiśmy i przytulaliśmy.
Zrobiło się już późno.
Wróciłam do domu by tata się nie martwił.
Weszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku.
Do pokoju weszła niespodziewanie Sara.
- Puka się - mruknęłam.
- Musimy pogadać.
- Yhym tyle że ja nie mam czasu .
Weszłam do garderoby i zaczęłam przebierać w ubraniach .
- Znowu jakaś impreza ?
- Nie . Nie muszę ci się spowiadać.
- Kim co się z tobą dzieje ? Przez to że mama wyjechała jesteś jakaś inna. Mogłaś jej powiedzieć że chcesz żeby została a nie teraz jakieś szopki odwalasz.
Spojrzałam na nią surowym wzrokiem .
- A poza tym mama pewnie niedługo wróci. Chyba nie chcesz żeby była rozczarowana twoim zachowaniem.
- Po pierwsze nie rozkazuj mi i mnie nie pouczaj ! - Podniosłam głos.
Ty nic nie wiesz prawda ? - kontynuowałam .
- A co mam wiedzieć ?
- Mama już nie wróci . Rozwodzą się ! A ona bierze ślub z kimś innym. Będzie miała nowe dziecko i to o nie będzie się martwić .
- Kłamiesz.
- Otóż nie . rozmawiałam z tatą i mamą . Zapytaj się.
- Co ? - usłyszałam cichy i cieńki głos dochodzący z roztwartych drzwi do mojego pokoju.
Stał w nich Kevin. Łzy napłynęły mu do oczu .
- Kevin.. - zaczęła Sara .
Chłopczyk wybiegł . Wszedł do swojego pokoju i trzasną drzwiami.
Westchnęłam .
Wróciłam do wybierania stroju .
W końcu zdecydowałam się.
Usiadłam na łóżku i chwilę myślałam.
Otworzyłam szufladę do której wcześniej chowałam prezerwatywy które dostałam na urodziny.
Zastanawiałam się czy nie warto wziąć.Może Justin chciał dać mi do zrozumienia że chce to dziś zrobić.
Na wszelki wypadek wzięłam dwie .
Napisała tacie sms'a i wyszłam.
Postanowiłam się przejść .
Niebo było bezchmurne a wiatr był ciepły.
Po 40 minutach byłam pod domem Justina .
Zapukałam .
Minęło kilka minut zanim mi otworzył.
- Cześć . - uśmiechnęłam się .
- Hej . Czemu nie powiedziałaś, przyjechałbym.
- Chciałam się przejść.
- Okej wejdź..

NO TO WIEM ŻE WYCZEKIWALIŚCIE NASTĘPNEGO . MIAŁAM ZATOR BRAK WENY PRZEPRASZAM .  CZASEM TAK BYWA. JAK ZAUWAŻYLIŚCIE TROSZKĘ SIĘ ZMIENIŁO.
DODAŁAM MUZYKĘ. W ZAKŁADKACH  PODAŁAM MOJEGO ASK'A . MOŻECIE PYTAĆ .
JEŻELI CHODZI O OSTATNIE KOMENTARZE NAPRAWDĘ WAM DZIĘKUJĘ. ALE NIESTETY NIE DAŁABYM RADY PISAĆ CODZIENNIE NOWEGO ROZDZIAŁU. A TYM BARDZIEJ ŻE WKRÓTCE ZACZNIE SIĘ SZKOŁA. POSTANOWIŁAM PRZEDŁUŻYĆ OPOWIADANIE. MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ CIESZYCIE . DODAŁAM RÓWNIEŻ ZAKŁADKĘ informowani WPISUJCIE TAM SWOJE NUMERY GG, TWITTERY A JA WAS BĘDĘ INFORMOWAŁA O NOWYCH ROZDZIAŁACH. DZIĘKUJĘ WAM I DO NASTĘPNEGO. BĘDĘ MIAŁA DLA WAS NIESPODZIANKĘ.  

sobota, 3 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 29

Szatyn się do mnie uśmiechnął . 
- Cześć skarbie . - Pocałował mnie w policzek . 
Szczerze ? Zadziwiła mnie jego postawa . Zero pytań .. nic kompletnie .. 
- Hej . - uśmiechnęłam się .
- Co ty tu robisz ? - kontynuowałam .
- No jesteś moją dziewczyną. Chyba mogę cię odwiedzać ? No a tak poza tym zniknęłaś tak ze szkoły i się martwiłem . 
- Acham . No jestem cała. Po prostu źle się poczułam . Dzięki za troskę . 
- Nie zaprosisz mnie ? 
Spojrzałam na drzwi . 
- Em .. no właśnie nie mogę . 
- Czemu ? - chłopak zmarszczył brwi .
- No wiesz.. mówiłam Ci że mam problemy .. a poza tym tata ostatnio ma swoje humory . 
- No okey . - powiedział lekko zły . 
Wiedziałam że jest zdenerwowany . Wyczuł że go zbywałam . 
- Wiesz że cię kocham . - Chciałam się upewnić i załagodzić sytuacje .
- Wiem - mruknął bez uczucia . 
Uśmiechnęłam się lekko w odpowiedzi . 
- To ja ci nie przeszkadzam . - wsiadł do samochodu i odjechał . 


Justin Pov

Chciałem zobaczyć jak Kim zareaguje na mój widok . Co zrobi czy mnie wpuści  . 
Widziałem ją uśmiechniętą a kiedy podniosła wzrok i ujrzała mnie ten cudowny uśmiech szybko zgasł . To mnie dobija . Moja własna dziewczyna ma mnie dość ? Czy to może być prawda ?  Nie chciałem w to wierzyć . 
Ale ona zbywała mnie na każdym kroku . Wymyślała coś na poczekaniu i myślała że ja się nie zorientuje . 
Nie chciałem się jej narzucać. Widziałem że nie chce mnie wpuścić .
Więc chłodno się z nią pożegnałem i odjechałem . 
Chciałem żeby zrozumiała że mnie tym rani . 
Przez to wszystko zaczynam gadać jak jakaś baba .. 
Muszę spędzić trochę czasu z kumplami . 

Kimberly Pov

Justin pożegnał mnie chłodno . 
Zrobiło mi się przykro, ale przecież to ja nie chciałam go wpuścić. 
Z jednej strony nie chciałam wchodzić z nim w jakieś głębsze tematy bo nie miałam ochoty na to. A poza tym tata ostatnio dał mi wyraźnie do zrozumienia że za Justinem nie przepada. 
Weszłam do domu. 
Było dość cicho . 
Przy drzwiach stały jakieś walizki . 
Ktoś znowu przyjechał ?  Zza ściany wyłoniła się mama z tatą. 
- Cześć kochanie - przywitał mnie tata . 
- Witaj córeczko . - dodała mama .
- Wyjeżdżam już dziś . Dużo myślałam i postanowiłam razem z twoim tatą że zostaniesz z nim. Masz tu szkołę, przyjaciół . Nie chcę c tego odbierać . Ale musisz mi coś obiecać . Dzwoń co jakiś czas. 
- Jasne. - lekko się uśmiechnęłam .
Pożegnałam się z mamą . Tata pojechał odwieźć ja na lotnisko . 
Poszłam wziąć prysznic . 
Po wyjściu odczytałam sms'a . 
OD : KAYL 
DO : KIM ;33
No cześć mała . Dziś jest fajna impreza. Co prawda dla studentów, ale może chciałabyś ze mną tam iść ?

Chwilę się nad tym zastanawiałam i w końcu odpisałam .
OD : KIM
DO : KAYL <33
Jasne . Z miłą chęcią. 

Po jakiś dwóch minutach dostałam odpowiedź " Bądź gotowa na siódmą . Wpadnę po ciebie."

Spojrzałam na zegarek . Była 16 : 30 . 
Zaczęłam przeglądać moją szafę. 
Nie mogłam przecież narobić wstydu Kayl'owi . Musiałam wyglądać dojrzale. 
Po długim poszukiwaniu znalazłam idealny zestwa .
- Idealne - powiedziałam do siebie uśmiechając się . 
Ubrałam się i umalowałam .
Zakręciłam włosy i byłam gotowa. 
W moich uszach zabrzmiał dzwonek do drzwi . 
Otworzyłam i ujrzałam Kayl'a .
Wyglądał bosko . Uśmiechnęłam się do niego . 
- Wow .. ślicznie wyglądasz - przywitał mnie pocałunkiem w policzek . 
- Ty też wyglądasz super . - przygryzłam wargę . 
- To co jedziemy ? 
- Tak . 
Zamknęłam drwi . 
Weszłam do jego białego audi . 
Zapięłam pas . I ruszyliśmy . 

Justin Pov 
Siedziałem w domu i oglądałem jakieś durne filmy kiedy zadzwonił do mnie kumpel . 
- halo . - odezwałem się pierwszy 
- Siema. Justin słuchaj mój kuzyn ma imprezę studencką i możemy się wkręcić . Co ty na to?
- No nie wiem - przygryzłem wargę . 
- No dawaj stary musisz się wyluzować . 
- A o której ? 
- O 19 . 30 się zaczyna . 
- Dobra będę . 
Rozłączyłem się i poszedłem się odświeżyć . 
 Ubrałem się i wyszedłem . 
Wsiadłem do samochodu i pojechałem na imprezę .
Spotkałem się tam z kolegami . 
Było am dużo fajnych dup. Ale ja ciągle w głowie miałem Kim . 

Kimberly Pov

Po kilku minutach byliśmy na miejscu. 
Wszyscy chłopacy bacznie mi się przyglądali . 
Jednemu prawie pociekła ślinka. 
Kayl podsunął mi plastikowy kubek z piwem . 
Od razu się napiłam .
Potem poszliśmy tańczyć. 
Kayl cały czas trzymał się blisko mnie . 
Po kilku piwach zaczynało kręcić mi się w głowie . 
Ręce bruneta wędrowały po całym moim ciele . 
- Wyglądasz naprawdę seksownie - szepną mi do ucha . 
- Serio ? - zapytałam z uśmiechem na twarzy. 
- Tak . przeleciałbym cię tu chętnie . - szepnął 
- Ale ja mam chłopaka - zachichotałam . 
Kręciłam tyłkiem przy jego kroczu doprowadzając jego męskość do szału . 


Justin Pov
Postanowiłem się upić . Zapomnieć o Kim chodź  w ten wieczór .
Usiadłem w dużym pokoju na kanapie i piłem . 
Patrzyłem na wszystkich którzy się dobrze bawili. 
W oko wpadła mi jedna dziewczyna . 
To była Kim . 
Nie wiedziałem co ona tu robi ale była z nim . 
Z tym chłopakiem, z którym była w kawiarni. Jak było widać dobrze się bawiła. 
Jej tyłek nie odrywał się od jego krocza. 
Poczułem złość. Chętnie podszedłbym do nic mu przywalił a ją zabrał. Ale wiedziałem że nie mogę. Nie chciałem robić zamieszania. 
Wściekły wstałem i zacząłem szukać kumpli . 
- Ja stąd spadam . - Warknąłem do Mx'a. 
- Co się dzieje ? Niedawno przyszliśmy. 
- Kim tu jest.. z jakimś palantem . - Wskazałem na nich . Dalej bawili się wspaniale. 
- No okey ale oddaj klucze . Ja i tak nie pije . Odstawię cię do domu. 
- Nie musisz nie potrzebuje niańki ! - warknąłem . 
- To odstawie potem twój samochód. 
- No dobra cześć. Tylko go nie rozwal . 
Wracałem pijany do domu 
Przed oczami cały czas miałem Kim bawiącą się z tym dupkiem. 
Czy ja jej nie wystarczam ?
Wróciłem do domu. Położyłem się w ciuchach i od razu zasnąłem .
Rano obudziłem się z wielkim kacem.
Do pokoju weszła moja mama. 
- Cześć synku . Wstajemy . Przyniosłam ci tabletki na ból głowy, dużo wody i tosty francuskie.
- Cześć mamo . Dziękuję . Ratujesz mnie. - Powiedziałem zachrypniętym głosem.
- Max przywiózł twój samochód. Cieszę się że nie jechałeś po pijaku - uśmiechnęła się ciepło.
- Jestem odpowiedzialny . - Wziąłem tabletkę i popiłem dużą ilością wody. 
Mama wyszła z pokoju a ja zacząłem jeść.
Napisałem sms'a do Kim i wróciłem do jedzenia.

Kimberly Pov

Z Kayl'em bawiłam się do 4 nad ranem. Odwiózł mnie do domu. A ja od razu poszłam spać.
Oczywiście nie prowadził tylko wezwał taksówkę. 
Byłam zadowolona z imprezy bo udało mi się pokazać że nie jestem już tą samą małą dziewczynką. 
Rano obudziłam sie z ogromnym kacem . Nigdy takiego nie miałam .
Ale miałam mocna głowę do picia. Bo o dziwo nie pękała mi głowa. 
Zeszłam na dół i od razu zabrałam się za wodę . 

- Cześć gdzie ty byłaś całą noc ? - Przywitała mnie Sara. 
- Na imprezie . - Odpowiedziałam . 
- Gdzie ? 
- Studenckiej. 
- Ty i studencka impreza ?! Ja się nawet nie potrafię tam wkręcić. 
- Spotkałam Kayla i on mnie tam zabrał. - Wzruszyłam ramionami. 
- Widzę że nieźle pobalowałaś. 
- Trochę - dalej piłam wodę . 
-Ojciec jest wściekły. Pytał się gdzie jesteś.
- I co powiedziałaś ?
- No że nie wiem.
- Po policje chyba nie zadzwonił. - Zaśmiałam się . 
- Co się z tobą dzieje ? On się martwił. 
- CO nagle zrobiłaś się grzeczną córeczką tatusia ? Powiem że byłam u Lili . 
- Wiesz .. nie poznaję cię.  
- Fajnie - mruknęłam znudzona tą rozmową. 
Wzięłam butelkę wody i usiadłam na kanapie . 
- Witam moją zaginioną córkę . - Przywitał mnie oschle tata .
- Cześć tato . - Nie spuszczałam wzroku z telewizora.
- Gdzie byłaś ? 
Nie odpowiedziałam . 
 - Spytałem gdzie byłaś . Martwiłem się . - Zdenerwowany wyłączył telewizor i zmusił bym na niego spojrzała. 
- U Lili . - Wzruszyłam ramionami. Spałam u niej. 
- Nie mogłaś powiedzieć ? Uprzedzić ? Od czego masz telefon ? 
- Straciłam poczucie czasu i zasnęłam . A ona nie chciała mnie budzić. 
- No dobrze. Ale żeby było mi to ostatni raz. 
- Okey . Przepraszam . 
Poszłam do swojego pokoju się odświeżyć. 
Gdy wyszłam z łazienki usiadłam na łóżku i odblokowałam telefon. 
TATA : 30 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ .
KAYL : WIADOMOŚĆ 
JUSTIN <3 : WIADOMOŚĆ
LILI : WIADOMOŚĆ 

Czy oni mnie tak kochają ? 
Zaczęłam otwierać wiadomości po kolei . 
Od : Kayl 
No witam cię piękna. Już wstałaś ? Kiedy się zobaczymy? Zabalowałaś wczoraj. Przejrzyj telefon. 

Od razu zaczęłam szukać czegoś w telefonie. Chodź nie wiedziałam czego. 
W końcu weszłam w ostatnie zdjęcia. Przeglądałam je nerwowo.
- Co ja zrobiłam ? - szepnęłam do siebie . 



Całowałam się z Kayl'em. Jak ja mogłam do tego dopuścić ?! Nic nie pamiętam. Mam nadzieję że nie było nic więcej.
Odczytałam następnego sms'a
Od : Justin <3
Musimy się dzisiaj spotkać. Odezwij się.

I ostatni od Lili .
Od : Lili 
Kiedy się zobaczymy mała ? :**

Odpisałam " Zaraz będę u ciebie "
Ubrałam się i wyszłam.
W garażu był samochód który mama zostawiła. Wsiadłam i ruszyłam do Lili . 
Byłam u niej już po 10 minutach. 
- Hej . - Przytuliłam ją mocno. 
- Cześć . No w końcu . 
Poszłyśmy do niej do pokoju. 
Opowiedziałam jej wszystko. Co się dzieje w moim życiu, o imprezie i pokazałam jej zdjęcia. 
- Ja naprawdę nie wiem jak mogło się to stać. Nie wiem co się ze mną dzieje . Przecież jak Justin się dowie.. Jak mam się teraz zachowywać przy Kayl'u ?! 
- Kim nie denerwuj się . Justin raczej się nie dowie, z Kayl'em nie wiem. Mnie najbardziej dziwi że ty tak się zmieniłaś . Ale to pewnie przez te wszystkie zmiany w rodzinie .
Ale nie martw się będzie dobrze. 
- Dziękuję ale muszę już iść . 
Pożegnałam się z Lili i wykręciłam numer do Justina. 
- Spotkamy się w skateparku ? 
- Jasne . Zaraz tam będę . 
Chciałam się spotkać z nim w miejscu publicznym żeby nie kłócić się . 


CHCIAŁAM WAM SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ. PRZYBYŁO MI DUŻO CZYTELNIKÓW. NIGDY NIE MIAŁAM TYLE WEJŚĆ . W DWA DNI Z 5000 -CIU TYSIĘCY WEJŚĆ DOBILIŚCIE DO SIEDMIU . NAPRAWDĘ JESTEM POD WIELKIM WRAŻENIEM . POSTARALIŚCIE SIĘ RÓWNIEŻ Z KOMENTARZAMI. CZYTAM KAŻDY I KAŻDY MOBILIZUJE MNIE DO DALSZEGO PISANIA. NAPRAWDĘ BARDZO WAM DZIĘKUJĘ . KOCHAM WAS <3 NO TO DALEJ STOSUJEMY . JA JUŻ ZACZYNAM PISAĆ I BY BYŁ NASTĘPNY 5 KOMENTARZY POPROSZĘ NA DOLE <3

czwartek, 1 sierpnia 2013

PROBLEMY TECHNICZNE

Okey, doszło wielu nowych czytelników i nie wszyscy wiedzą jak zaczęła się historia .
Były problemy ponieważ zmieniałam adres bloga. Ale już wszystko naprawiłam i od początku można przeczytać opowieść, począwszy od pierwszego rozdziału.
Przepraszam wszystkich za problem .
I dziękuję wam ponieważ wczoraj moja liczba wyświetleń dziennych przekroczyła 700 osób  z czego się ogromnie cieszę .
Dziękuję że jesteście ze mną. Naprawdę to dla mnie ważne .
A co do nowego rozdziału . Będzie już za kilka dni .

środa, 24 lipca 2013

ROZDZIAŁ 28

Szłam powoli do szkoły.
Wsuchiwałam się w każde słowo piosenki.
Po godzinnym spacerze byłam na miejscu.
Podeszłam do szafki szkolnej i wyciągnęłam potrzebne książki.
- Gdzie ty byłaś?! Co się z tobą działo ?! - Usłyszałam za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam Justina.
Nie wiem czy bardziej się o mnie bał, czy był na mnie zły
Westchnęłam .
- Justin nie teraz..
- Co się z tobą dzieje ? Dzwoniłem wczoraj .
- Tak, tak wiem . Ale ja nie miałam ochoty rozmawiać.
-Znowu coś zrobołem ?!
- Nie . To... Sprawy rodzinne.
- Skarbie o co chodzi ? - Złagodniał.
- Muszę już iść. - Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem .
Minęłam go bez słowa.
Nie chciałam z nikim rozmawiać.
Zobaczyłam w oddali Lili rozmawiającą z Cody'm.
Zdziwiłam się, ale nie podeszłam bliżej .

Stanęłam w kącie i wyczekiwałam dzwonka który w końcu zadzwonił . 
Weszliśmy do klasy i usiedliśmy na swoich miejscach .
Na lekcji byłam ogólnie niedostępna . 
Nie zwracałam na nic uwagi . 
Myślałam tylko o problemach , które dotknęły moją rodzinę. Czemu to zawsze mnie musi spotkać coś niedobrego. - Zadawałam sobie to pytanie przez cały dzień. 


Justin Pov

Nie spuszczałem wzroku z Kimberly . Byłem zły że nie mogłem jej pomóc. Przecież jestem jej chłopakiem.
Ale co mogę zrobić jeśli ona nie chce mi powiedzieć .
Mam wypytać jej brata ? siostrę ?
A potem będzie na mnie zła że mieszam się w nieswoje sprawy .
Nie wiedziałem co mam zrobić .
Zadzwonił dzwonek .
Była pora lunchu .
Postanowiłem z nią porozmawiać.
- Oby tylko nie odczuła że na nią naciskam  . - mruknąłem do siebie .

Kimberly Pov

Zadzwonił dzwonek .
Pora lunchu . Nie byłam głodna.
Wyszłam ze szkoły . I usiadłam na ławce. Słuchałam akurat piosenki . Wczułam się .
Rozglądnęłam się . Nie było nikogo w okół więc postanowiłam zwiać z lekcji .
Nigdy tego nie robiłam ale nie miałam najmniejszej ochoty siedzieć na tych wszystkich lekcjach .
Szłam przed siebie .Nie miałam zaplanowanego celu.


Justin Pov

Szedłem za Kim .
Zobaczyłem że wychodzi ze szkoły . Co się z nią dzieje ?! Ona ucieka z lekcji ?!
Przyśpieszyłem krok by ja dogonić .
- Kim ! stój ! - krzyczałem .
Nic to nie dawało .
Albo miałam mnie w dupie albo miała słuchawki w uszach .
Postanowiłem zobaczyć gdzie idzie .
Może miała jakiś powód .
Tak pomyślicie że śledzenie swojej dziewczyny jest nie dojrzałe, ale co mogłem zrobić ?
Utrzymywałem pewien odstęp. Chodź ona i tak się nie odwracała .
Zbliżaliśmy się do centrum . Szczerze mówiąc byłem bardzo ciekawy gdzie ona idzie .

Kimberly Pov

Szłam przed siebie . Cały czas słuchałam tej samej piosenki.
Nie wiem czemu ale nadawała by się na tło w jakimś filmie. Scena : Ostry i namiętny seks .
Zachichotałam .
- O czym ja myślę - mówiłam sama do siebie.
Po drodze natknęłam się na mojego starego przyjaciela Kayl'a .
Nie wiedziałam co tam robił ale wszędzie bym go poznała .
Wyglądał jeszcze lepiej niż kiedyś . Był starszy. A jego spojrzenie zniewalało.
Znałam się z nim od małego .
- Hej . - uśmiechnęłam się szeroko.
- Kimberly ? - chłopak na mnie spojrzał .
- O to ja . - uśmiech nie schodził mi z twarzy .
- Cześć . Jak ty wyrosłaś . - chłopak przytulił mnie i pocałował w policzek .
- No już nie jestem tą małą dziewczynką z piaskownicy .
- No zdecydowanie . - Zlustrował mnie i przygryzł wargę.
- To co tam u ciebie ?
- A w porządku . może pójdziemy do Starbucks'u na kawę ?
- Jasne .
Szliśmy w stronę kawiarni i rozmawialiśmy jak byśmy widzieli się codziennie.
Nie było tego widać że nie widziałam go kilka lat.
Nadal dogadywałam się z nim świetnie .
Zamówiliśmy to samo "Mokiato karmekowe "
- Czy ty teraz nie powinnaś być w szkole ? - zaczął temat .
- Emm.. no tak ale zwiałam . Nie mogłam tam dzisiaj usiedzieć .
- No nieładnie . Widzę że zrobiłaś się niegrzeczna . - zaśmiał się .
- Wcale nie ..
Zaczęłam opowiadać mu od początku co się u mnie działo przez te kilka lat.
- Wow to widzę że twoja przemiana szybko przeszła .- stwierdził .
- No może trochę .
- A co do rodziców nie martw się  będzie dobrze.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi .
Czułam ulgę że w końcu komuś się wygadałam .
Przez cały ten czas rozmowy wygłupialiśmy się , przytulaliśmy .
Czułam się świetnie .

Justin Pov
Cały czas obserwowałem Kim .
Byłem wściekły że umówiła się z jakimś chłopakiem .
Wyglądał na starszego ode mnie i widać było że Kim mu się podoba.
Nie wiedziałem o czym rozmawiali ale wyglądała na rozbawioną .
W szkole mnie spławiła tłumaczyła się sprawami rodzinnymi a tu spotyka się z jakimś kolesiem .
Co to ma być ?!
Widziałem jak się żegnali .
Przytulali się , pocałował jej policzek a jego ręka zjechała niżej . O wiele niżej..
Przygryzłem ze złości wargę .
Chciałem do niej podejść i jej wygarnąć ale nie mogłem. Coś mi nie pozwalało .
Byłem nabuzowany emocjami więc to nie było by najlepszym wyjściem podejść tam do niej .
Wróciłem na szkolny parking .
Było już po lekcjach więc wsiadłem do samochodu i pojechałem pod dom Kim .
Nie było jej jeszcze.
Siedziałem w samochodzie i starałem się uspokoić .

Kimberly Pov

Wracałam do domu .
Cieszyłam się że spotkałam Kayl'a .
Dowiedziałam się że studjuje . Mieszka z babcią .
Kochałam jego babcie . Zawsze traktowała mnie jak własną wnuczkę .
Zbliżałam się do mojego domu .
Zobaczyłam na podjeździe samochód Justina .
- O nie .. co on tu robi ?! - jęknęłam a mój uśmiech szybko zniknął .
Będę musiała się tłumaczyć dlaczego mnie nie było na lekcjach i w domu .


Hej . Dawno nie dodałam rozdziału . Ale wiecie jak to jest. Są wakacje.. Byłam na  kolonii i było świetnie . Cieszę się że czytacie rozdziały i je komentujecie . 
No to teraz podwyższymy trochę wymagania . 
By był następny rozdział musi być tam na dole aż 5 komentarzy . 
Dziękuje wam <3
A ja obiecuje że już zaczynam pisać 29 . 
Zapewne jesteście ciekawi jak wygląda nowa postać. Kayl . 
Postanowiłam że trochę tu pobędzie . Więc dodam zdjęcie . 
   
Kayl ( 18 l . ) 




poniedziałek, 24 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 27

Weszłam do domu i zobaczyłam ...
W salonie stała moja mama. Zdziwiłam się, ale się cieszyłam.
Mogłabym wybaczyć jej to że się nie odzywała, nie zadzwoniła w moje urodziny i za te tygodnie bez odzewu.
Zbliżałam się do niej coraz szybciej .
- Mama ! - wtuliłam się w nią .
- Cześć skarbie . - przytuliła mnie mocno.
- Dobrze że wróciłaś . - Uśmiechnęłam się szeroko.
W drzwiach ogrodowych ukazał się tata. Byłam w szoku że był w domu tak wcześnie. Ale chyba musiał mamę przywieźć.
Był jakiś podenerwowany. Patrzył na mamę z bólem w oczach i żalem.
- Coś się stało ? - Obserwowałam ich bacznie.
- Nie nic kochanie. - Uspokoiła mnie mama.
- Może przestaniesz ją już w końcu oszukiwać  ?! - Uniósł się tata.
Mama tylko westchnęła .
- Co się dzieje ? -  Zapytałam ponownie.
- Bo widzisz skarbie.. ja .. Między twoim tatą a mną nie układa się tak jak dawniej. Ta rozłąka nas poróżniła..
- Rozłąka ? Przestań ją oszukiwać ! Powiedz jej prawdę a nie owijasz w bawełnę ! - podniósł głos tata .
- Mamo co się dzieje ? - zaszkliły mi się oczy .
- Bo biorę z twoim tatą rozwód.
- Ale czemu ?
- Skarbie nie płacz, tak wyszło. Nie wszyscy są ze sobą do końca życia.
- Ale przecież..
- Twoja mama ma nowego partnera.  - Wyjaśnił tata.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Łzy samoistnie spływały po policzkach .
Pobiegłam na górę .
Trzasnęłam drzwiami i wtuliłam się w poduszkę.
                                                           * NA DOLE * 
- Musiałeś jej to tak dobitnie powiedzieć ?
- A co miałem brnąć w kłamstwie jak ty ?!
- Powiedziałabym jej w odpowiednim czasie.
- Tak jak w odpowiednim czasie mnie zdradziłaś . Wiesz życzę Ci szczęścia.
- Robert, ja chcę żeby dzieci zamieszkały ze mną.
- Że co ?! Nie oddam Ci ich. Myślisz że po co kupiłem ten duży dom? Mieliśmy w nim wszyscy mieszkać. Dzieci mają ze mną dobrze.
- Dobrze ? Całymi dniami Cię nie ma w domu .
- Może niech sami zdecydują .
- Ale po co im mówić ?
- No chyba nie chcesz całe życie ich oszukiwać. Kobieto .Jak ty sobie to wyobrażasz ?! Zamieszkają z tobą i co im odpowiesz kiedy zapytają "mamo czemu mieszkamy tu a nie z tatą tam " Ciekawy jestem co być im odpowiedziała.
-  Ech ..  daj już spokój . Idę do Kimberly .
                                                            *KIMBERLY*
Nie mogłam w to uwierzyć. Moja rodzina się rozpadała. Nie wiem co teraz będzie jak sobie poradzę.
Słone łzy spływały mi po policzkach.Jakby się nigdy nie kończyły.
Usłyszałam delikatne pukanie. Odpowiedziałam ciszą.
Mama powoli weszła do mojego pokoju.
Usiadła na skraju łóżka.
- Skarbie porozmawiajmy. Nie chciałam żeby tak wyszło.
Nie nie mówiłam.
Mama pogłaskała mnie po włosach.
- Ślicznie wyglądasz. Taka duża i śliczna. Jeśli będziesz już mogła porozmawiać zajrzyj do mnie. Będę w ostatnim pokoju. Jeszcze zostane.
Mama wyszła a ja zostałam sama ze sobą.
Usłyszałam wibracje mojego telefonu a po chwili dzwonek .
Wiedziałam że to Justin, miałam ustawiony specjalny dzwonek dla niego .
Nie odebrałam. Dzwonił jeszcze kilka razy.
Leżałam cały czas w łóżku i myślałam o tym wszystkim .
- Skarbie Emma wyjeżdża, pożegnasz się ?
- Kochanie zejdź na kolacje.
Cały czas się dobijali . Ale ja nie odpowiadałam .
Włożyłam sobie słuchawki w uszy i leżałam .
W końcu zmógł mnie sen .


Rano obudziłam sie wyjątkowo wcześnie .
- Ech spałam w ciuchach.. - mruknęłam do siebie .
Poszłam do łazienki .
Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam okropnie .Jeszcze gorzej niż po rozstaniu z Justinem .
Oczy całe czerwone, worki pod oczami i taka zmęczona . Weszłam pod prysznic .
Zrelaksowałam się .
Błądziłam rękami po swoim ciele .
Cicho jęknęłam .
Po chwili się opamiętałam. Zachowywałam się jak w jakimś pornolu ..
Umyłam głowę truskawkowym szamponem a potem ciało mlekiem kokosowym.
Wyszłam z łazienki i weszłam do garderoby .
Ubrałam  i usiadłam na łóżku.
Rozczesywałam włosy.  Odblokowałam telefon i zobaczyłam
10 nieodebranych : JUSTIN <3
3 nieodebrane : LILI <333
6 nieodebranych : CODY 


Odłożyłam telefon i poszłam do łazienki zrobić lekki makijaż .
Nałożyłam dużo pudru i korektora żeby zakryć swoje worki .
Wyszłam cicho z pokoju. Wszyscy jeszcze spali.
Postanowiłam się przejść .
Włożyłam słuchawki i szłam prze siebie .
Wiatr rozwiewał mi włosy .


WIEM KRÓTKI ROZDZIAŁ . ALE CÓŻ <3 
CZEKAM NA 3 KOMENTARZE POD ROZDZIAŁEM . WTEDY BĘDZIE NASTĘPNY <3 MYŚLAŁAM O ROZDZIALE +18 CO O TYM MYŚLICIE ?
NAPISZCIE NA DOLE . 
KOCHAM WAS <3

środa, 12 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 26

Wyszliśmy z pomieszczenia trzymając się za ręce.
Przeszliśmy pod następną klasę.
Zadzwonił dzwonek na przerwę a korytarze wypełniły się wrzeczczącymi nastolatkami.
Stałam koło Justina trzymając go za rękę.
Cieszyłam się że jest już dobrze i że nie będę musiała go unikać.
Ale dzięki tej kłótni mogłam poznać jego drugą twarz. Był wulgarny, złośliwy i zbuntowany.
Z myśli wyrwał mnie Cody który właśnie zbliżał się do mnie.
W jego oczach można było zobaczyć zmieszanie i zakłopotanie.
Uśmiechnąłem się do niego szeroko
- Hej
- Coś mnie omineło ? Wszystko okey?
- Tak jest dobrze.
Cody popatrzył na Justina.
- Pogodziliśmy się - wyjaśniłam
- To fajnie. - Powiedział cicho
Przytuliłam się do niego.
Było widać że zaskoczyła go moja postawa.
- Dziękuję ci . Za to że byłeś że mną kiedy cię potrzebowałam - szepnęłam.
- Nie ma sprawy. - Wyszeptał mi we włosy.
Zadzwonił dzwonek.
Weszliśmy do klasy.
Lekcja przeminęła spokojnie.
Przyszła pora na lunch.
Weszłam na dużą stołówkę.
Po jednej stronie siedział Justin, a po drugiej Cody.
Oboje liczyli na to że usiąde z nimi.
Wzięłam tafe i ustawiłam się w kolejce.
- Hymm. Mam dziś mięsny dzień. - Stwierdziłam
Wzięłam dużego hamburgera frytki i sos.
Postanowiłam zjeść z moją przyjaciółką.
Widziałam ogromne zdziwienie ta twarzy Justina.

I zadowolenie na twarzy Cody'ego.
- Woha! Co ty tu robisz?  - Szeroko otworzyła oczy Lili
- No jem lunch z moją przyjaciółką . - uśmiechnęłam się szczerze .
- Wow.
- Lili przepraszam, to przez to wszystko co się ostatnio działo w okół mnie .
Wiem zaniedbałam naszą przyjaźń ale to naprawię.
Lili tylko mocno mnie przytuliła.
Zaczęłam jeść swój lunch.
Kiedy zadzwonił dzwonek podeszłam pod następną klasę .
Na swojej tali poczułam czyjeś ręce .
Wiedziałam że należą one do Justina .
- Czumu nie usiadłaś koło mnie na lunch'u ? - szepnął mi do ucha, a mnie przeszły ciarki.
-Emm. No nie wiem, chciałam zjeść z przyjaciółką ?
- No ale ..
- Żadne ale . Masz swoich kolegów. A ja tęsknie za przyjaciółką . - Przerwałam mu.
Weszliśmy do klasy .
Reszta dnia była długa i nudna. Po szkole postanowiłam wrócić do domu spacerem.
Zajęło mi to trochę czasu.
W domu byłam po godzinie.
Weszłam do domu i zobaczyłam ...

NO HEJ <3 NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE GDY POD TYM BĘDĄ 3 KOMENTARZE MINIMUM 

piątek, 24 maja 2013

ROZDZIAŁ 25

Staliśmy tak jeszcze z jakieś dobre 10 minut. W końcu podeszliśmy pod naszą klasę.
                   *DZWONEK *
Weszłam do klasy. Niestety siedziałam na tej lekcji z Justinem, a nauczycielka nie znosiła gdy zmienialiśmy miejsca.
Usiadłam koło niego nie odzywając się słowem. Kątem oka zerknęłam na niego kiedy nie patrzył.
W tym momencie chciało mi się krzyczeć. Chciałam wykrzyczeć wszystko co mnie trapiło. Chciałam wyrzucić z siebie całą złość. Chciałam poczuć go obok siebie. Tyle emocji w sobie tłumiłam. Jakby spojrzeć na moją twarz w ogóle nie było tego widać. Byłabym bardzo dobrą aktorką.
Przez całą lekcję się do mnie nie odezwał i bardzo dobrze. Gdy w szkole rozbrzmiał dzwonek jako pierwsza wyszłam z klasy kierując się pod następną klasę. Cody już po chwili szedł ze mną ramię w ramię.
-Wszystko ok?
- Tak, na szczęście się nie odzywał.
-Cody idź tam gdzie masz teraz lekcje. Spóźnisz się . A zaraz dzwonek.
-Poczekam jak wejdziesz spokojnie.
- Ale twoja klasa jest na drugim końcu szkoły.
( Nasze liceum było ogromne)
- Dam radę ty się nie przejmuj.
Kiedy dzwonek zadzwonił Cody pognał w kierunku swojej klasy.
Nauczyciela jeszcze nie było a ja stałam sama pod klasą.
Poczułam czyjeś ręca na moich biodrach. Ciągnęły mnie w tył.
Swojego napastnika zobaczyłam dopiero gdy przygwoździł mnie do ściany, był nim Bieber.
Musnął moją szyję.
-J-Justin - jęknęłam
Popatrzył mi w oczy.
Uniknęłam jego wzroku.
Klasa już weszła.
-Muszę iść na lekcje - wyszeptałam .
- Shh... -uciszył mnie.
Jego ręce błądziły po moim ciele.
Podobało mi się to, ale musiałam być twarda.
Oczy mi się zaszkliły . Pociekła mi pojedyncza łza po policzku.
- Skarbie nie płacz.  - Wytarł kciukiem moją łzę i bardziej do mnie przywarł.
- Proszę Cię zostaw mnie.
- To dla niego mnie zostawiłaś ? - syknął a mnie przeszedł dreszcz.
- Spał u ciebie, pozwalasz mu się przytulać to czemu ja nie mogę. Mam ci zapłacić ?
Zamarłam .
- No co? Może ci zapłacić za to?
- Nie jestem żadną dziwką Justin - warknęłam przez zaciśnie zęby.
- Naprawdę ? myślałem.. że .. - uśmiechnął się łobuzersko.
Przełknęłam ślinę.
- To co dajesz za darmo ?
Nie wiem co mnie naszło ale uderzyłam go w policzek tak mocno że stał się czerwony.
-Nie jestem dziwką! - powtórzyłam .
Zapłakana weszłam do klasy przepraszając za spóźnienie.
Po jakiś 30 - stu sekundach wszedł Justin. Był uśmiechnięty i opanowany.
-Dzień dobry. Proszę pana Kim Milinkton jest potrzebna panu Davidowi.
Wiedziałam że się zgodzi i pewnie się nie spyta Pana Devida czy tam byłam bo się nienawidzili .
-Jasne. Kim proszę idź.
- Ja .. ja nie muszę. - jąkałam się.
- Kim idź .
Wstałam zrezygnowana i wyszłam z klasy a Justin za mną .
Stanęłam na korytarzu patrząc na swoje buty.
- No chodź - mruknął
- Gdzie ? Nie jestem aż tak głupia by w to uwierzyć .
- Tyle że musisz iść . - warknął .
Więc ruszyłam za nim. Nie patrzyłam gdzie idę . Szłam z głową spuszczoną, podążałam za jego oddechem i głosem kroków .
Weszłam do jakiegoś pomieszczenia wcześniej mi nie znanego .
Zostałam przygwożdżona do ściany.
Justina ręce zaczęły błądzić po moim ciele.
Był taki brutalny. Nie poznawałam go.
I dopiero wtedy to zobaczyłam.
Jego źrenice były rozszerzone. A z ust było czuć alkohol.
-Justin - szepnęłam
- Co skarbie ? Dałaś mu..? Ja też chcę.
-Przestań ! Ty coś brałeś . I piłeś .
Szatyn oblizał usta.
- Może..- powiedział cichym i chłodnym głosem.
- Wypuść mnie - pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Czekaj . - Tym razem powiedział to spokojnie i łagodnie.
-Co ? - warknęłam spoglądając mu w oczy.
- Proszę Cię daj mi coś powiedzieć. - I wtedy się złamałam.
-Nie wiem co ci zrobiłem, za to przed chwilą na przerwie przepraszam. Jak wiesz nie jestem sobą.
I to wszystko mnie dobija. - ciągnął .
- Ty naprawdę jesteś takim idiotą? Jak można nie wiedzieć co się zrobiło.
- No skąd mam wiedzieć?! Powiedziałaś że potrzebujesz przerwy a na następny dzień Jons nie odstępuje cię na krok.
On naprawdę nie wiedział o co mi chodzi .
Westchnęłam .

Justin POV
Nie rozumiałem jej. Fakt na przerwie zachowałem się jak palant. Ale chciałem wiedzieć o co chodzi. Ona zachowywała się jak suka a ja nie mogłem tego znieść.
- No skąd mam wiedzieć?! Powiedziałaś że potrzebujesz przerwy a na następny dzień Jons nie odstępuje cię na krok.
Byłem wściekły na tego dupka.
Co on tak zaczął się trzymać Kim .
A może coś między nimi zaszło. Dlatego ona się tak zachowuje.
-Nie, nie . Justin jak możesz o tym myśleć. - Biłem się z myślami

Kimberly POV
Oblizałam usta.
- Może spytaj swojej kochanej Riki ?
- Ale o co ci znowu chodzi ?
- No myślisz że co, że ja nie wiem. Byłeś na imprezie z nią. Dzień przed moimi urodzinami. Niby tak mnie kochasz i ci zależy. To czemu byłeś z nią w łazience? Czemu ci odciągała? CO tylko na tym ci zależy? Mam cię zadowalać ? - podniosłam głos.
Czułam że łzy mi napływają do oczy.
Justin z niewiadomego mi powodu zaczął się śmiać.
- Z czego się tak śmiejesz? - w moim głosie można było wyczuć gorycz.
-Kto ci takie głupoty nagadał? Powiedz mi a go zabiję. - Cały czas się śmiał.
-Nie ważne kto mi powiedział ważne że wiem . - Założyłam ręce na piersiach.
-No to małe sprostowanie Shawty .- zaczął dalej rozbawiony.
-Byłem na imprezie ale co z tego ? Nie byłem tam z nią. Ona też tam była, ale to nie znaczy że byłem z nią.A w łazience chciała mi obciągnąć ale się nie dałem bo myślałem o tobie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Naprawdę nic się nie wydarzyło .
Delikatnie się uśmiechnęłam .
-Przepraszam. -szepnęłam .
Wtuliłam się w niego bardzo mocno.
-Nic nie szkodzi, dobrze że sobie to wyjaśniliśmy .

~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.`~.
WAŻNE !! PRZECZYTAJ .
Więc może na początek.
Chciałam was powiadomić że już niedługo dobiegnie koniec historii Kimbery i Justina. Dlaczego ? Otóż, ta historia znudziła mi sie. Fabuła mi nie odpowiada więc nie mam weny na następne rozdziały.
Do tego rozdziały przymierzałam się wiele razy i długoo go pisałam. Nie umiałam nic napisać. To wygląda jak jakieś wypociny.
Nie podoba mi się.
No ale cóż. Przez to że nie dodawałam rozdziałów i nigdzie nie udostępniałam bloga liczba wyświetleń drastycznie zmalała.
Miałam dziennie minimum po 100 a teraz max to jest 10.
No cóż... 
To tyle z ważnych informacji . 
I oczywiście rozpocznę nową historie. Zastanawiam się tylko czy tu czy na innym blogu . 
Utworzę ankietę i głosujcie ;) 


Jeeeejj !!! Juserly są szczęśliwi
Tak się cieszę. Nie sądziłam że Justin mógłby coś brać a wy ?
Słodcy są jak się godzą prawda? <33>
Czekam na komentarze <3333>
Kocham was <3>